Noc Kupały w Rękusach
Rękusy, malownicza miejscowość na Mazurach, na Noc Kupały przyciągnęła nie tylko mieszkańców wsi, ale także gości z innych miejscowości gminy Ełk, a nawet… z dalekiej Kolumbii. Festyn rozpoczynający letnie miesiące, stał się prawdziwym świętem lokalnej społeczności, której gorącym animatorem była Iwona Jakimyszyn - sołtys sołectwa Rękusy.
Festyn oferował szereg atrakcji dla uczestników w każdym wieku. Dzieci i dorośli mieli okazję bawić się przy muzyce, tańcach, śpiewach, grach i konkursach, które zapewniały niezapomniane chwile rozrywki. Jednak to nie tylko zabawa była najważniejsza tego wieczoru. Ważnym elementem wydarzenia było także umacnianie więzi międzyludzkich. Wśród tłumu można było dostrzec uśmiechy i rozmowy pełne życzliwości. Ludzie, którzy wspólnie świętowali, dzielili się doświadczeniami i radością, tworząc niepowtarzalną atmosferę wspólnoty.
Wydarzenie przyciągnęło również uwagę ważnych gości. Wśród nich była Olga Semeniuk-Patkowska, Wiceminister Rozwoju i Technologii, która podkreśliła rolę samorządu i lokalnych społeczności w rozwoju regionu. Minister Semeniuk zauważyła, że to mieszkańcy są największą wartością, przynosząc wiedzę i umiejętność rozwiązywania lokalnych problemów.
- Cieszę się, że na wszystkich tego typu wydarzeniach dopisuje frekwencja - dodał Wójt Gminy Ełk Tomasz Osewski. - To pozwala nam się integrować, omawiać wspólne sprawy i planować dalsze życie w naszej małej ojczyźnie.
Sołtys Iwona Jakimyszyn, pełna entuzjazmu i zaangażowania, podkreśliła potrzebę integracji i wspólnych spotkań w gronie życzliwych ludzi. Dla niej, rozwój sołectwa i całej gminy idzie w parze z tworzeniem społeczności opartej na wzajemnym wsparciu i zrozumieniu. Noc Kupały była doskonałym przykładem tego dążenia do harmonijnego współżycia.
Nie można nie wspomnieć o aromatycznych smakach, które towarzyszyły uczestnikom festynu. Nie brakowało darmowego poczęstunku, obejmującego tradycyjne polskie potrawy, np. bigos, kolteciki, chleb ze smalcem i ogórkiem, a także pyszne ciasta i sezonowe owoce. Wszystko to było możliwe dzięki zaangażowaniu mieszkańców Rękus, którzy postawili na autentyczną gościnność i chęć podzielenia się swoimi lokalnymi smakołykami.

