Jak Szelążek się pochyli?
Mieszkańcy wsi Bartosze nie zamierzają poddać się bez walki. Od maja publicznie bronią swojego spokoju, walcząc z Przedsiębiorstwem Usług Komunalnych, spółką z Ełku, a także z prezydentem Tomaszem Andrukiewiczem, którzy uparcie kontynuują budowę krematorium, mimo protestów. Argumenty i wołanie o sprawiedliwość wciąż pozostają bez odpowiedzi ze strony prezydenta i wojewody warmińsko-mazurskiego.
- Historia tych ludzi to historia troski o godność, zdrowie i jakość życia – uważa Tomasz Osewski, Wójt Gminy Ełk. - Listy, spotkania, protesty na razie nie przyniosły rezultatu. Mieszkańcy Bartosz ostatecznie postanowili wyjść na ulice, aby publicznie wyrazić swoje niezadowolenie i sprzeciw wobec budowy krematorium w ich sąsiedztwie.
To nie pierwszy raz, gdy prosili o interwencję władze miasta. 31 maja 2023 roku na sesji Rady Miasta, w imieniu mieszkańców Bartosz - Grzegorz Krzyżanowski, wyraził obawy protestujących.
- Pochylimy się nad tym protestem - zapowiedział publicznie podczas sesji Włodzimierz Szelążek, przewodniczący Rady Miasta Ełku.
Minęły 33 dni od tamtych słów...
Obietnica przewodniczącego Szelążka brzmiała jak nadzieja dla mieszkańców Bartosz. Niestety, minęły już aż 33 dni od tamtej obietnicy, a wciąż nie ma żadnych znaków postępu w tej sprawie. Czy mieszkańcy Bartosz powinni czekać jeszcze dłużej? Czy ich wołanie o sprawiedliwość zostanie w końcu usłyszane?
Krematorium, które tak niepokoi mieszkańców, ma być zlokalizowane niecałe 200 metrów od pierwszych domów. Obawy dotyczą emisji niebezpiecznych substancji, które mogą wpływać na zdrowie ludzi i środowisko naturalne. Mieszkańcy obawiają się również o spadek wartości ich nieruchomości i pogorszenia jakości życia w swojej wsi.
Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Ełku, zamiast wstrzymać inwestycję, jak domagają się mieszkańcy, przyspiesza prace, ignorując ich głosy. Czy to oznacza, że korporacyjne interesy są ważniejsze od troski o dobro mieszkańców?


